Religia oczekiwania

Kim jestem naprawdę?

Pewnego dnia olśniło mnie. Dosłownie wszystko, z czym mam do czynienia w moim życiu — to są oczekiwania. Absolutnie nieuzasadnione, proszę zwrócić uwagę.

Wisienka w galarecie. Wisienka to jestem ja, a galaretka to są moje oczekiwanie. Oczekiwania ściśle wiążą nas w czasie i przestrzeni, nadają codziennemu życiu zwartą formę, strukturę, «wyznaczają» osoby odpowiedzialne za brak równowagi.

Śmieszne jest to, że oczekiwania się nie spełniają, a jeśli nawet tak, to prawie zawsze w formie groteskowej.

Wiele razy byłam rozczarowana moimi oczekiwaniami od «normalnego» życia ludzkiego — od relacji rodzinnych, od «normalnej» prestiżowej pracy, od współpracy. Naturalnie powstają skargi i roszczenia do życia, bliskich, do Boga. W swoje oczekiwania wierzymy bardziej, niż w cokolwiek albo komukolwiek.

Ból rozczarowania jest szczególnie dotkliwy, ponieważ w naszych umysłach z czasem powstaje sztywny system przekonań, wzorów, doświadczeń, które nazywamy własną WIEDZĄ. Wiem, że świat jest taki i tak się załatwia sprawy. Moja «wiedza» składa się z moich lęków, lenistwa, bierności, fałszywych nadziei, przeszłych doświadczeń i fantazji na temat przyszłości. Z biegiem czasu będzie to także seria gorzkich rozczarowań i niewiary w samego siebie, w innych, agresja i umiejętności manipulacyjne. Galaretka, w której jestem jagodą, staje się coraz bardziej mętna.

Tego ranka postanowiłam prześledzić moje oczekiwania od życia, od innych, od moich działań i relacji. Kiedy zacząłam je wypisywać — byłam przerażona ilością bredzenia, które noszę ze sobą przez cały czas, w każdej chwili, gdy obciążam innych szaloną ciężką energią, jak obrzydliwie roi się od pretensji oraz kpin w moim głosie. Zidentyfikowałam cały pułk wrogów w mojej armii, ale jest ich tak wiele! Czyhają na każdym kroku i kradną mój czas, uwagę, siłę. Są w stanie się ukryć, udawać rodzime i krewne myśli, «moją osobowość», «cechę», «kaprysy».

Wiedziałam o istnieniu Mayi, mocy, która tworzy świat, iluzjach, ale wcześniej nie postrzegałam jej tak blisko.

Moje oczekiwania, moje złudzenia — to moje wszystko! Z nich moje życie jest tkane. Dzięki nim moje życie jest gęste, prawdziwe, osobiście moje, zrównoważone i bezpieczne. Chociaż, do diabła, moje oczekiwania nigdy nie doprowadziły do pożądanego szczęścia. Jak mogę się z nimi rozstać, jak mogę przestać liczyć na innych ludzi, jak mogę przestać myśleć, że wszystko pozostanie tak jak jest na zawsze? Jak mogę przestać się denerwować i nienawidzić niegodnych ludzi? Jak mogę zostawić moje słodkie, moje niewiarygodne oczekiwania!

W końcu muszę wziąć w swoje ręce wiele spraw, za które przeniosłam odpowiedzialność na innych i odpuścić sobie odpowiedzialność za to, co nie zależy ode mnie. Jak można żyć bez oczekiwań? W takim razie, co będę robiła? O czym mam myśleć w czasie wolnym? Nie potępiając nikogo, nie krytykując nikogo, nie oczekując od nikogo niczego?

Jedno jest całkiem jasne — rezygnując z oczekiwań, oczyszczam się z takiego nacisku negatywnych emocji, napięcia, że moja rzeczywistość, moja przestrzeń życia staje się czysta, łatwa, mobilna. Przestaję być jagodą w galarecie. Jestem istotą duchową, wolną od ograniczeń czasu i przestrzeni. Nie jestem tu i teraz — jestem WSZĘDZIE i ZAWSZE!

Oczekiwania są fałszywą religią, którą bezwiednie czcimy i chronimy na wszystkie możliwe sposoby. Jest to jednak naturalne dla osoby, ucieleśnionej istoty duchowej, która cierpi z powodu wirusa separacji od wszystkiego, co istnieje, samotności, złudzenia o swojej naturze. Im bardziej jesteśmy tym wirusem myślowym zakażeni, tym bardziej jesteśmy sami, bardziej jesteśmy oddzieleni od innych, tym bardziej jesteśmy zazdrośni i boimy się, tym bardziej beznadziejna i ostrzejsza jest nasza rzeczywistość.

Świadomość moich oczekiwań przerażała mnie i jednocześnie uszczęśliwiała mnie. Od tak dawna pragnąłem zrozumieć różne nieoczekiwane negatywne emocje, agresję, urazę, rozczarowanie. Jednak celem badań nie jest rozkoszowanie się grzechami i cnotami, ale zrozumienie kolejnego progu ograniczeń świadomości. Jest to mi dane od urodzenia, karma, jeśli chcesz. Nie ma sensu karmić ją szczególnymi emocjami, nienawiścią, planami zemsty. Wręcz przeciwnie, rezygnacja z oczekiwań uwalnia tyle przestrzeni dla radości, kreatywności, dla naprawdę ważnych rzeczy i myśli. To jest pokój ducha, bezczasowość, to jest światło, jest to okazja do usłyszenia, zobaczenia, obserwowania.

Jest jednak problem. Wszystkie te olśnienia nie są nic warte, jeśli się ich nie wpisze w całość światopoglądu, w księgę Mojego, Twojego życia. Jeśli sensem życia jest poznanie siebie prawdziwego, bez tych właśnie iluzji oraz oczekiwań, to wtedy to ma sens.